Goście, goście jadą…

DSCN6774

A właściwie już pojechali…
Ostatnio zaniedbałam pisanie, ale myślę, że jestem usprawiedliwiona. Mieliśmy gości z Polski! Igotata wyjechał na tydzień, a w zamian dzieci zyskały towarzystwo babci, dziadka i prababci. Ależ było radości i zamieszania!

W życie na emigracji, siłą rzeczy, jest wpisana rozłąka. Możliwość bezpośredniego kontaktu z rodziną i przyjaciółmi to rzadkość, rarytas zarezerwowany na święta, wakacje, ważne uroczystości rodzinne… A i to – nie zawsze…
Tym większa jest radość z odwiedzin gości!

Co najmniej dwa tygodnie przed ich przybyciem, codziennie rano muszę odpowiadać na pytanie: „Ile dni zostało do przyjazdu babci (dziadka/ wujka/ cioci)?”
To nic, że ten ważny dzień, od dawna jest zaznaczony w kalendarzu na kolorowo! Chociaż umiejętności matematyczne ośmiolatki i siedmiolatka pozwalają na samodzielne wykonanie prostego rachunku, to i tak – każdego poranka – odbywa się wspólny rytuał liczenia dni.
Emocje rosną w miarę zbliżania się tej magicznej daty…
Dzieci są podekscytowane, wesołe… Nawet do sprzątania nie trzeba ich specjalnie zachęcać!Bo przecież goście muszą się czuć jak najlepiej w naszym domu, a więc znikaj bałaganie!

DSCN7501
W dniu przyjazdu pojawia się gorączkowe oczekiwanie, a potem… wielka euforia. Już są!

Przyjechali!

I nawet, gdy dziadkowie (ciocia/ wujek) zjawiają się u nas późnym wieczorem, to i tak pierwszy odgłos, jaki słyszą, to tupot małych stópek zbiegających ze schodów.
Przebrane w piżamki dzieci pędzą im na spotkanie. Nie mogły zasnąć, czekały, a teraz tak bardzo się cieszą. Kątem oka lustrują bagaże dziadków. Ale oczywiście to tak tylko przy okazji, mimochodem… Absolutnie nie wypatrują ozdobnych toreb z podarunkami, no gdzieżby śmieli! Po prostu troszczą się, czy dziadkowie nie dźwigali za wiele.

Tydzień z dziadkiem, babcią i prababcią upłynął szybko i przyjemnie.
Właściwie, nie wiadomo, kiedy. Były „przytulasy”, pocałunki, wspólne spacerki do parku i po okolicy. Popisy na placach zabawach. Śmiech i okrzyki.

DSCN7673
– Babciu, zobacz, jakiej nowej sztuczki nauczyłam się od naszego ostatniego spotkania!
-Dziadku, zagraj ze mną w piłkę!
-Da da! Pa pa!
-Babciu, potrafię wspiąć się na sam szczyt pająka, popatrz!
– Dziadku, chodźmy na rower!
– Tam tam kot…

A w domu leniwe popołudnia przy grach planszowych.
– Babciu, twoja kolej.
– Dziadku, nie śpij, teraz ty rzucasz kostką.
– Ga ga, gu gu.DSCN7770
Zgiełk i rwetes. Radość z prezentów. Poobiednie podjadanie podarowanych przez babcię słodkości. A wieczorem – chwila wyciszenia przy bajce, buziaki na dobranoc, nocne szepty z prababcią przed snem.
I jaka duma rano, gdy do szkoły może zaprowadzić nie mama, jak co dzień, lecz dziadek. Dziadek! Bo z dziadziusiem idzie się tak jakoś przyjemniej i koledzy inaczej patrzą, i pani w szkole. Dziecko czuje się ważniejsze. I szczęśliwsze.

W czasie tygodniowego pobytu u nas, największą niespodziankę sprawiło gościom najmłodsze igodzieciątko, czyli Okruszek. Ten sam Okruszek, który w wakacje nie dał się dotknąć nikomu poza własnymi rodzicami, a każda próba wzięcia go na ręce przez kogokolwiek, kto nie jest mamą lub tatą, kończyła się płaczem… Dla ścisłości – płaczem dziecka, wyrażającego w ten sposób brak zgody na zastaną sytuację i… niemal płaczem dorosłego z żalu, że nie może przytulić tego słodkiego (z wyglądu) maluszka!

DSCN7717
Od wakacji upłynęły trzy miesiące, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nasz niedotykalski roczniak zmienił się w czułą, przemiłą dziewuszkę. Bynajmniej taką rolę odgrywała przed dziadkami ta mała aktoreczka. Nie skąpiła im czułości, miłych gestów, głaskania, „mokrych” buziaków. Bez problemów pozwalała czytać sobie książeczki, bawić się lalkami, ba – nawet sadzać się na nocnik! Metamorfoza całkowita! Nic dziwnego, że dziadkowie zachwycili się najmłodszą wnusią. Do tego stopnia, że pertraktowali jej wywóz  do Polski;)

DSCN7781
Uwielbiali karmić najmłodsze pisklę i patrzeć jak wszystko zajada z apetytem. Nagrywali jej charakterystyczne „mruczenie” podczas posiłku. Fakt, Okruszek jak dotąd był i jest idealnym dzieckiem do karmienia. Je warzywa, owoce, aż mu się uszy trzęsą, a właściwie aż z gardła wydobywają mu się specyficzne dźwięki przypominające delektowanie się posiłkiem – mniam mniam mniam mm hh yh yh ….

Dużo gorzej natomiast było i, niestety ostatnio znów jest, ze spaniem naszego łakomczuszka.
Oj, mam nadzieję, że i w tej dziedzinie w końcu kiedyś nastąpi równie spektakularna metamorfoza jak w przypadku przytulania i brania na ręce przez nie-rodziców.
Oby jak najszybciej! W sezonie jesiennozimowym deficyty snu dla takiego niedźwiadka, jakim jestem, są nieznośnie dokuczliwe…

DSCN7724

Wracając jednak do Okruszka. Mała podbiła serca dziadków również swoją wyjątkową asertywnością. Nasza dziewuszka jest stanowcza i konkretna. Gdy coś jej nie pasuje, nie waha się mówić „ne”, a wypowiada to tak dobitnie i odważnie, że nie daj Boże się jej sprzeciwić. Usłyszymy wówczas „ne” trzy razy głośniejsze…
Cóż, jakie czasy, takie dziecko. Na miarę! Może dzięki tej stanowczości Okruszkowi będzie łatwiej torować sobie drogę przez życie w przyszłości? Jeśli, rzecz jasna, po drodze nie zgubi swej asertywności przy byle okazji… Oj, oby nie!

Odwiedziny gości zdopingowały mnie do podjęcia próby ugotowania tradycyjnego holenderskiego dania obiadowego o nazwie „stammpot”. Jest kilka wersji tej sycącej jednogarnkowej potrawy, ja – na swój debiut – wybrałam „zuurkoolstammpot”, czyli ziemniaki ubite z gotowaną kiszoną kapustą, do tego – kiełbaska z sosem, wszystko posypane wiórkami smażonego boczku. Brzmi pysznie i kalorycznie.

DSCN7772
I takie właśnie jest to danie. Idealne na jesienne dni. A moim gościom naprawdę posmakowało! Zapowiedzieli, że podejmą się adaptacji stammpotu z kiszoną kapustą na polskiej ziemi. Nie będzie to trudne, bo w Polsce wszystkie składniki są dostępne, może poza specjalnym sosem do tego dania.
Na kolację natomiast zaserwowałam równie popularnego w Holandii śledzika z siekaną cebulą. Nie musiałam go przyrządzać. Gotowe pakiety można tu kupić w każdym sklepie.

DSCN7827
Na deser babcie i dziadek mieli okazję skosztować słynnych lokalnych pączków „oliebollen”.
Niestety, nim pomyślałam o zrobieniu zdjęcia, pączki zniknęły z talerza. Cóż, po prostu smaczne były! Nieco inne niż polskie – bez nadzienia i lukru.
Prababcia, chcąc zrobić przyjemność „prawnusiom”, usmażyła pyszne placuszki drożdżowe.
Dzieci pochłonęły je niemal w mgnieniu oka, nawet najmłodsza pociecha wciągnęła trzy sztuki na poczekaniu.

Wszystko, co dobre, kończy się za szybko. Wraz ze zbliżaniem się dnia odjazdu dziadków, starsze dzieci smutniały coraz bardziej. Najmłodsze, na razie, kalendarz traktuje wyłącznie jak ozdobę ścienną. Może to i lepiej?
Na szczęście, w samą porę, tata wrócił z wojażu, a wraz z nim pojawiły się w domu dwa cudne pluszowe psiaki i nowa lala dla takiej jednej, małej maniaczki lalek…

DSCN7790
Nowi przyjaciele próbują dzieciom, choć trochę, osłodzić gorycz rozstania z dziadkami.
Nie wiadomo, kiedy znowu zobaczymy się w tak zwanym „realu”.
Na razie wypełnia nas radość z minionego spotkania.
I niech ona trwa w nas jak najdłużej!
Na zapas…

DSCN7786

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowa codzienność i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Goście, goście jadą…

  1. hrabina pisze:

    No tak… na gości się czeka i czeka…, potem nagle sa i już ich nie ma! Żal, szkoda, że tak szybko wszystko minęło, ale sa wspomnienia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Igomama pisze:

    Dokładnie! Z gośćmi jest podobnie jak ze świętami: „Święta, święta i po świętach…”
    Goście przyjechali, pobyli i pojechali…
    Wnieśli miłą odmianę do naszego codziennego życia.
    Bezpośredni kontakt z dziadkami dla dzieci jest bezcenny.
    Brawa należą się dzielnej prababci, że się wybrała w taką podróż!

    Polubienie

  3. Miło się dowiedzieć, że ktoś jeszcze w Holandii. Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  4. Gulbaska pisze:

    Oh, cudowne są takie spotkania rodzinne. Moi rodzice już w niedzielę do nas przyjeżdżają na tydzień i mam przeczucie, że cała nasza trójka będzie rozpieszczana do granic mooożliwości!
    Pozdrawiam, odnowiona Współczesna MP 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Igomama pisze:

    Wspaniale! Zatem niech ten piękny tydzień z Dziadkami trwa jak najdłużej…
    I pozwólcie się trochę „porozpieszczać”. A co! Skoro na co dzień nie ma ku temu okazji, to teraz trzeba się sobą nacieszyć na zaś.
    Pozdrawiam:)
    Ps. Odnowiona Współczesna MP? Brzmi intrygująco;)

    Polubienie

  6. poszewka pisze:

    Pielęgnowanie więzi rodzinnych jest bardzo ważne!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s