Sylwester po holendersku

SylwesterRotterdam

Zawieszony na ścianie kalendarz ma dziś powód do smutku. To jego ostatni dyżur. O północy zastąpi go nowy kolega… Kartki z kolejnymi miesiącami odfrunęły, zaginęły w wirze codzienności. Została ta jedna ostatnia strona – grudniowa, a na niej zaznaczony ten ostatni dzień w roku – 31. Wyjątkowy, dumny, pełen nostalgii i wspomnień… Niepowtarzalny dzień, magiczna noc.

Sylwester łączy koniec z początkiem. W Holandii te wyjątkowe godziny w roku noszą nazwę „Oud en Nieuw”, co dosłownie znaczy „stary i nowy”, czyli nasz polski Sylwester. W kraju wiatraków oczywiście dzisiaj się również świętuje, jakżeby inaczej, ale mam wrażenie, że nie tak hucznie i nie z takim rozmachem jak w Polsce. Wielkie bale i imprezy, tak powszechne i lubiane w naszej ojczyźnie, w Holandii należą do rzadkości. Smokingi i wieczorowe suknie mogą spokojnie wisieć w szafie, bo Holendrzy ich dziś nie ubiorą.

Duże miasta, jak Amsterdam i Haga, organizują imprezy pod gołym niebem, które startują ok. godziny 21. Wówczas przestaje jeździć komunikacja miejska, do przemieszczania się zalecane są rowery. Od ośmiu lat największe show odbywa się w Rotterdamie. Rokrocznie dziesiątki tysięcy osób bawi się tu przy przebojach minionego roku, a o północy z mostu Erazma zostają wystrzelone, ponoć najpiękniejsze, fajerwerki.

A jak spędzają sylwestrową noc mieszkańcy Królestwa Niderlandów, którzy nie gustują w imprezach „pod chmurką”, w towarzystwie nieznanego tłumu (takich jest zdecydowanie najwięcej)?

Młodzi ludzie pewnie odwiedzą dyskotekę lub pub; Amsterdam wszak słynie z dyskotek. Młodzież będzie tańczyć i słuchać muzyki jak w każdy weekend, tylko bardziej odświętnie.

A starsi i pozostali? Cóż… Zostaną w domu, w gronie rodziny, bądź zaproszą do siebie znajomych czy też sami pójdą na taką „domówkę” do przyjaciół. Na stole, w maleńkich pojemniczkach, będą stały gotowe przekąski: oliwki, suszone pomidory, kawałki sera, różnego rodzaju orzechy, chipsy.

DSCN9096

Najprawdopodobniej główne miejsce zajmie gourmet, czyli specjalny rodzaj grilla, który składa się z dwóch poziomów. I tak: na górze znajduje się kamienna bądź metalowa płyta grzewcza, a pod spodem układa się liczne miniaturowe patelnie, w których umieszcza się różne rodzaje mięsa, kiełbaski, szaszłyki, kawałki ryb, pocięte w paski warzywa. Do tego podaje się sosy lub fondue.

Gourmet jest wynalazkiem pochodzenia azjatyckiego, jednak Holendrzy bardzo sobie upodobali ten rodzaj biesiadowania ze względu na wygodę, prostą obsługę i przytulną atmosferę, jaką stwarza, gdyż daje namiastkę domowego ogniska.

113912116_Raclette_342260c

Wielkim plusem jest, że gospodyni nie musi spędzać czasu w kuchni, gdyż gourmet nie wymaga specjalnych przygotowań. Wszystkie marki sklepów oferują gotowe pakiety – dla dwóch, czterech, sześciu osób – składające się z różnych kąsków mięsa, warzyw, ryb, tudzież naleśniczków, krokietów i omletów. Goście sami się obsługują i pieką na swojej patelni to, co lubią. Każdy decyduje, czy jego stek będzie bardziej wysmażony czy mniej, czy zje kurczaka soczystego czy z chrupiącą skórką. A to wszystko Holendrzy popiją sporą ilością piwa, zakupionego wcześniej całymi skrzynkami. Gdy dania będą skwierczeć od ognia i dochodzić do pożądanego stanu, co zajmuje troszkę czasu; holenderscy biesiadnicy zajmą się rozmowami, słuchaniem muzyki, zagrają w gry planszowe lub inne. Do sylwestrowej tradycji należy też oglądanie kabaretu noworocznego. To taki satyryczny program w telewizji dotyczący wydarzeń minionego roku.

Na deser, w wieczór „Oud en Nieuw”, obowiązkowo muszą być oliebollen, czyli pączki bądź racuchy smażone na głębokim oleju, występujące w różnych odmianach: bez dodatków, z rodzynkami, z kawałkami czekolady… W sezonie jesienno-zimowym stoiska oferujące oliebollen znajdziemy w każdym centrum handlowym. W sklepach spożywczych można kupić gotowe pudełka z mieszanką do samodzielnego wykonania pączków w domu. Alternatywą dla oliebollen są appelflapjes, czyli krążki jabłka smażone w cieście naleśnikowym, również bardzo popularne w kraju pełnym kanałów.

DSCN9074

Gdy na zegarze wybije północ Holendrzy złożą sobie życzenia noworoczne i wzniosą toast, ale – uwaga – niekoniecznie szampanem. W Polsce przyjęło się, że przyjście Nowego Roku jest nierozerwalnie związane z korkami szampana wystrzelającymi w górę, natomiast w Holandii każdy pije to, co lubi. Szampan może być, ale nie musi.

Za to obowiązkowe są fajerwerki! To, obok oliebollen i kabaretu noworocznego, stały punkt Sylwestrowej Nocy na holenderskiej ziemi. I choć, na co dzień, Holendrzy słyną z oszczędności; to, jeśli chodzi o sztuczne ognie, zapominają o swej praktycznej naturze i ciągłym oszczędzaniu. Pomimo zawrotnych cen – kupują mnóstwo petard, rac i wszystkich tego typu wynalazków – a potem bawią się nimi jak dzieci. Przez pierwsze dwie godziny Nowego Roku niebo lśni od błysków, a ziemia wręcz drży od hałasu. Biedne zwierzęta, przeżywają w tym czasie katusze, szukając schronienia w szafach i pod kanapą, ale tradycji musi stać się zadość. A trzeba dodać, że w Holandii koty i psy można spotykać na każdym kroku, gdyż mieszkańcy tego kraju uwielbiają wszelki zwierzyniec.

Natomiast w Nowy Rok wszystko powoli ucichnie, tylko ulice będą pełne śmieci, a na chodnikach zalegną części po fajerwerkach i butelki. Ludzie wybiorą odpoczynek w domach bądź spacer. Ale żeby nie było tak zupełnie spokojnie, leniwie, sielsko i anielsko to… zdradzę, że 1 stycznia w Holandii jest tradycyjnym dniem morskiej kąpieli, tak zwanej „nieuwjaarsduik”. W nadmorskich miejscowościach, głównie w słynnym Scheveningen, jutro na plażach zameldują się tysiące Holendrów, zagra muzyka, a po specjalnej rozgrzewce śmiałkowie odziani jedynie w kostiumy kąpielowe, jednocześnie wbiegną do lodowatej wody Morza Północnego. Brr! W ten sposób będzie można uznać Nowy Rok za otwarty… w iście holenderskim stylu! Cóż, my się pewnie nie skusimy na kultywowanie tego zwyczaju…

Zanim zerwę z kalendarza tę ostatnią kartkę, zanim Rok 2015 odejdzie na zasłużoną emeryturę, chciałabym podziękować wszystkim, którzy w tym roku odwiedzali naszą stronę.

Dziękuję za Waszą obecność. Dzięki Wam nasza samotność na emigracji nie była przykra i dokuczliwa, a wręcz przeciwnie; okazało się, że życie w obcym państwie ma swój urok; jest interesujące, stanowi przygodę i wyzwanie.

Życzę Wam wszystkim szczęśliwego Nowego Roku 2016! Aby przyniósł zdrowie, pokój i miłość. Niech zniknie strach o niepewne jutro, o życie własne i bliskich osób.
Byśmy nie musieli bać się drugiego człowieka.
Byśmy mieli odwagę spełniać swe plany i marzenia.
I by nikt nam tej szansy nie zabierał…

DSCN9113

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowe zwyczaje i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Sylwester po holendersku

  1. hrabina pisze:

    Dziękuję za piękne życzenia i Tobie życzę również wspaniałego, pomyślnego Nowego Roku!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Agnieszka pisze:

    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :). Informuje że zmieniła się nazwa bloga z dazzlingbookofstyle na http://aggiesangle.blogspot.com/

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s