Hej kolęda, kolęda…

DSCN9062

Znacie ten obrazek? Niedawno minęło Boże Narodzenie. Śnieg otulił swą bielutką, puszystą, aczkolwiek zimną, pierzynką miasta i wioski. Popołudniowy zmrok jest rozjaśniony jedynie przez rogalik księżyca, uliczne latarnie i jasne okna domów. Zimową ciszę przerywają dziecięce kroki na przemian z męskimi. Chodnik zostaje opieczętowany śladami większych i mniejszych butów. Słychać śpiew kolędy…

Wtedy w oknach dyskretnie rozsuwają się firanki. Ktoś czeka. Ktoś wypatruje gości. W bloku, na klatce schodowej, dzieciaki stoją na czatach.
– Byli już? – pyta wchodząca do budynku kobieta. Widać, że się śpieszy, może nawet wyszła ciut wcześniej z pracy.
– Od której ulicy zaczęli chodzenie w tym roku? Który blok jest pierwszy?

Kobieta z trzeciego piętra dyskretnie uchyliła drzwi. Czeka na syna sąsiadki z parteru. Ma jej pożyczyć krzyż na stół i kropidło, które z kolei potem ona przekaże znajomej z piątego piętra. Taka coroczna praktyka, sąsiedzka pomoc.
Znacie to? Pewnie, że znacie! Tradycyjny polski obrazek z kolędy, czyli wizyty duszpasterskiej…

W Holandii takiego widoku nie zastaniecie. I choć wiem, że religia – obok polityki – często poróżnia ludzi, to zdecydowałam się podzielić z wami naszym doświadczeniem wizyty duszpasterskiej w kraju wiatraków. Choć wiara stanowi ważny element mojego życia, to rozumiem, że nie dla każdego tak jest. I nie twierdzę, iż tak być musi. Nie mam zamiaru w tym miejscu nikogo „nawracać”; po prostu pomyślałam sobie, że może ktoś z Czytelników, jest zwyczajnie ciekawy, jak wygląda praktykowanie wiary w zlaicyzowanej Holandii. Tylko tyle. Od razu uprzedzam, że niestety nic mi nie wiadomo na temat wizyty duszpasterskiej w holenderskiej parafii.

Nie jest tajemnicą, iż Kościół w Holandii przeżywa ogromny kryzys. W naszej miejscowości żyje kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, a w niedzielę odbywa się tylko jedna holenderska msza święta w jednym, jedynym kościele rzymskokatolickim! Na więcej nie ma zapotrzebowania… Mieszkam tu prawie dwa lata, a nie spotkałam na swej drodze żadnego tzw. „wierzącego i praktykującego” Holendra. Owszem znam jednego mężczyznę, który ożenił się z Polką, świetnie rozumie język polski i razem uczęszczają do… polskiej parafii!

No właśnie, dla emigranta katolika, bez znajomości języka niderlandzkiego, doskonałą alternatywą praktykowania swej wiary, jest duszpasterstwo polonijne.

Na terenie Królestwa Niderlandów znajduje się pięć polskich parafii, a w nich pełni posługę sześciu polskich księży. Nasza rodzina należy do duszpasterstwa w północno- zachodniej Holandii z siedzibą w Amsterdamie. W niedzielę możemy uczestniczyć we mszy świętej, o godz. 12, w Amsterdamie lub, o godz. 14, w mieście Alsmeer, oddalonym od naszego domu o kilkanaście kilometrów. Prawdę mówiąc bez samochodu trudno byłoby nam dostać się do kościoła. Na szczęście auto jest, kierowca też, niestety nadal tylko jeden…
Przy Polskiej Misji Katolickiej „Amsterdam” znajduje się również polska szkoła, w której uczą się nasze dzieci. Co drugą sobotę odbywają się w niej zajęcia z religii i języka polskiego z elementami historii i geografii Polski, skierowane dla uczniów w wieku 5 – 15 lat. Godzin nauki jest mało, ale lepsze to niż nic…

A jak jest z kolędą, czyli wizytą duszpasterską? W tak rozległej parafii jeden ksiądz nie jest jednak w stanie odwiedzić wszystkich wiernych – Polaków zamieszkujących północną Holandię – Amsterdam i okolice.
Zatem inicjatywa kolędy wychodzi nie od księdza, a od parafianina. Otóż, jeśli ktoś z wiernych ma potrzebę wizyty duszpasterskiej, to musi pobrać druk zaproszenia dla księdza. Nie stanowi to problemu; specjalnie przygotowane karteczki są wyłożone w kościele. Należy wpisać swoje miasto, ulicę, numer telefonu oraz podać propozycję terminu kolędy. Wypełnione zaproszenie składamy w zakrystii. A potem już tylko czekamy na telefon od księdza w celu ustalenia konkretnego terminu i godziny spotkania. Gdy dzień zostaje wybrany, przygotowujemy stół i dom na przyjęcie specjalnego gościa – kapłana niosącego nowonarodzonego Chrystusa …

Tak to wygląda od strony formalnej.
My również zapragnęliśmy przeżyć kolędę na obczyźnie. Ksiądz przyjął nasze zaproszenie i odwiedził nas po Świętach Bożego Narodzenia. Śniegu nie było, ale rogalik księżyca oświetlał drogę. Dodatkowo dzieci wybiegły na podwórko, by ksiądz nie musiał tracić czasu na szukanie naszego domu w labiryncie szeregowców. Trzeba wam, bowiem, wiedzieć, że numeracji budynków w Holandii przyświeca inna logika niż w Polsce!

Na szczęście kapłan trafił do nas szybko i bez przygód. Pomodlił się z nami i poświęcił tutejsze, tymczasowe, mieszkanie. Nasza rodzina otrzymała błogosławieństwo na cały rok, ponoć obejmuje ono również wszystkich gości. Ksiądz odmówił spożycia kolacji, ale za to chętnie napił się herbaty i skosztował domowych wypieków, przygotowanych specjalnie na tę okoliczność. Rozmowa przy stole przebiegała w swobodnej, miłej atmosferze. Dotąd znaliśmy się „z widzenia” z kościoła i polskiej szkoły, a teraz anonimowość została przełamana.
Dowiedzieliśmy się, w jaki sposób ksiądz trafił na misję w Holandii, jak wyglądały początki jego posługi i jak radzi sobie obecnie opiekując się tak dużą parafią w państwie słynącym z liberalnych poglądów. Za opowieść odwdzięczyliśmy się skrótem naszej historii.
Dzieci otrzymały piękne obrazki. Nie omieszkałam też zrobić pamiątkowego zdjęcia przy choince. Po ponad godzinnej rozmowie, ksiądz pojechał do sąsiedniego miasteczka, z kolędą do kolejnej polskiej rodziny emigrantów…

Wizyta duszpasterza umocniła nas w wierze, wniosła spokój i radość do naszych serc. W poświęconym przez księdza mieszkaniu naprawdę poczuliśmy się spokojniejsi i bezpieczniejsi. Dobrze sobie uświadomić, że nie jesteśmy, na emigracji w Holandii, zdani tylko na siebie samych. Ktoś cały czas czuwa nad nami w górze… A ksiądz proboszcz modli się w Amsterdamie za wszystkich swych parafian. Cóż, to chyba nie może być źle? 😉

DSCN9057

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowe zwyczaje i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Hej kolęda, kolęda…

  1. Pasterka pisze:

    Kochani jesteście wspaniała Rodziną, fundamentem Polaków na obczyźnie, wasze parafie w Polsce powinni być z was dumni.
    A co do tego jednego kierowcy droga Pani, to czas to zmienić 🙂 🙂 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Dziękuję za tak miłe słowa. Grzeją moją duszę jak ciepły kocyk, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że daleko nam do wspaniałości 😉 Oj, daleko! Ale miło choćby poczytać i pomarzyć:) 🙂
      A odnośnie kierowcy – ten drugi „kierowca” trzyma prawo jazdy w szufladzie i od lat nie może się pozbyć fobii siedzenia za kółkiem:( I co roku postanawia, że w końcu się przełamie, po czym… znów nic z tego! Dlatego w tym roku przestał sobie obiecywać…
      Ale przydałoby się to zmienić, przydało… Pozdrawiam Cię ciepło, „Pasterko” kochana;)

      Lubię to

  2. szarabajka pisze:

    To ja opowiem Ci o mojej kolędzie, która się…nie odbyła. Prawdę mówiąc, nie wiem, czy jeszcze w przyszłym roku będę przyjmować, tak jestem rozeźlona. U nas termin kolędy podaje ksiądz na mszy, przy czym godzina podana jest tylko „od”. W zeszłym roku czekaliśmy z sąsiadami, już potem na klatce i to wcale nie w radosnym nastroju, od 14-tej do 19,30. W tym roku, mimo, że nasłuchiwałam, nie usłyszałam dzwoneczków (jeśli w ogóle ministranci dzwonili), więc sobie poszli, choć ksiądz ma dokładne notatki, kto co roku przyjmuje kolędę, a kto nie. I pewnie czekałabym do usr…j śmierci, gdyby nie zadzwoniła sąsiadka z dalszego bloku, że już po. Ręce mi opadły. Nie grało radio ani tv, ale to jest centrum dużego miasta, z samochodami, autobusami, przechodniami. Nie mogę przecież stać przy drzwiach pół dnia! Sama kolęda zresztą trwa może 10 minut i w sumie to polega głównie na wręczeniu księdzu koperty. Myślę, że jako parafianie jesteśmy dla kapłanów zdecydowanie bardziej anonimowi, niż Wy na obczyźnie.

    Lubię to

  3. Igomama pisze:

    Przykra sytuacja… Rozumiem Twoje „rozeźlenie” i wiem, co czujesz. Niemal identyczna historia spotkała nas dwa lata temu. Mąż już wtedy był w Holandii. Ja z dziećmi mieszkałam w Polsce. Podobna sceneria. Wielkomiejskie osiedle. Wieżowce. Całe popołudnie czekałam z maluchami na księdza. Stół przygotowany, a tu nic. Po dobranocce zaczęłam kąpać dzieci, położyłam je spać. A sama siedziałam do ok.22. W końcu poddałam się. Nazajutrz dowiedziałam się, że kolęda normalnie się odbyła. Najprawdopodobniej nie usłyszałam dzwonka lub pukania, gdy byłam z dziećmi w łazience w czasie kąpieli… Sama już nie wiem. Ale też pamiętam tamto rozczarowanie, więc rozumiem Twoje. A co do koperty – nie wiem, czy to przypadek, ale odkąd mamy dzieci, ksiądz zawsze przed wręczeniem koperty upewniał się, czy na pewno możemy dać ofiarę. W Polsce tak było. I teraz też. Miły gest ze strony kapłana świadczący, że nie dla tej koperty zawitał w naszych skromnych progach;) Pozdrawiam, Szarabajko:)

    Lubię to

  4. W czasach kiedy zapanowała moda na bycie niewiernym – bardzo doceniam każdy przejaw odwagi i chęci podzielenia się swoją wiarą. Nawet nie wiesz, jak ucieszył mnie Twój wpis. Czasami rozmawiając z moim rówieśnikami (ok.30-latkami) mam wrażenie, że kiedy mówię o Bogu – patrzą na mnie jak na idiotkę, bo przecież bycie wiernym już dawno jest passé. Kiedyś jedna z moich pacjentek zapytała mnie: „- Pani Marto, czy pani wierzy w Boga?- odpowiedziałam: -Wierzę, na co ona: – To dobrze, bo jeśli ktoś nie wierzy w Boga, jest nic nie wart!” I tak sobie wzięłam to do serca. Dziękuję Ci za dzisiejszy wpis! Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  5. Igomama pisze:

    Bardzo się cieszę, Marto, że spodobał Ci się mój wpis o kolędzie. I myślę, że nie tyle moja notka, co Twój komentarz pod nią, jest przejawem odwagi i aktem wiary w dzisiejszym świecie, w którym – być może – bycie osobą wierzącą „jest pasee”. Dziękuję Ci serdecznie za odwiedziny i szczere, miłe słowa. Pozdrawiam:)

    Lubię to

  6. gulbaska pisze:

    Ale super 😀
    Przyznam szczerze, że Twój pierwszy obraz Polskiej kolędy przypominał mi tą ze Sląska. W Warszawie jest jak jakoś… bezdusznie 😦

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s