Serce rodzica ma moc!

DSCN9459

Ofiarowałam Wam słowa lepkie od słodyczy. Zemdliły…
Zaserwowałam zdania ociekające octem. Ich gorycz przeraziła…
Włożyłam koronę „matki Polki” na głowę, by stworzyć pozory bycia „super women”. Jednak prędko zostałam zdemaskowana. Na dodatek przez własne lustro.
Wtedy zdobyłam się na szczerość i uczciwość.
Podzieliłam się z Wami swoją listą „siedmiu grzechów głównych macierzyństwa.”

Gdy z ręką na sercu przyznałam się, że macierzyństwo nie ma smaku domowej szarlotki; że jest nierozerwalnie związane z nieporządkiem w domu, z hałasem, z niewyspaniem, z chronicznym zmęczeniem, z monotonnym jadłospisem, z noszeniem dresu, z deficytem wolnego czasu, z brakiem możliwości wyjścia z domu samemu lub tylko z drugą połówką, z… to wcale nie poczułam ulgi!
Powinno już być dobrze? Otóż, nie było.
W każdym razie moje szalone lustro znów nie wyglądało na zadowolone i kiedy stanęłam przed nim, ponownie ze mnie kpiło: 
No to dałaś popis! Bo ty nie umiesz inaczej. Albo białe, albo czarne. Jak nie słodko, to gorzko! A gdzie umiar, gdzie „złoty środek”? Pamiętaj, że pomiędzy słodyczą poziomek a goryczą brukselki mieście się cała paleta smaków! Między bielą a czernią rozpościera się tęcza barw!
Cóż, to wszystko prawda! Trudno się nie zgodzić z refleksją płynącą z tafli zwierciadła…

Jestem mamą. Jestem mamą potrójną.
Na szczęście jeszcze nie w kilogramach, lecz w liczbie moich dzieci.
Pojawienie się na świecie każdego z nich, czyniło mnie mamą na nowo.
Dawało mi szansę doskonalenia się w tej roli, w której ideału chyba nie sposób osiągnąć.

Najpierw była Iskierka.

IMG_0924
Spełnienie moich marzeń. Krucha, delikatna, piękna jakby utkana z pajęczyny elfów. Wyróżniała się wrażliwością dosłownie od kołyski! Gdy spała, zakładałam czapkę niewidkę. Siadałam przy jej łóżeczku i wpatrywałam się w uśpioną twarzyczkę. Maleńki nosek, słodkie usteczka, powieki zwieńczone frędzelkami rzęs. Była (i jest) taka piękna!
Szczęśliwa, spełniona, syciłam wzrok widokiem jej drobnej postaci słodko drzemiącej w łóżeczku. Często wstrzymywałam przy tym oddech, bo wystarczył drobiazg, by mój niespokojny elfik otwierał oczęta. Wystarczyło, że promień słońca zbłądził na twarzyczce niemowlęcia, a ono budziło się zaledwie po piętnastu minutach drzemki.
Zmywanie naczyń, brzęczenie talerzami w kuchni podczas szykowania posiłku nie wchodziło w grę przy Iskierce.
Ale to wszystko nie miało znaczenia wobec miłości…
Nie było dnia, bym nie dziękowała Bogu, że dał nam dziecko, że mamy wymarzoną córeczkę! A gdy trzymałam ją w objęciach, myślałam, że bardziej kochać nie można, że mój limit szczęścia się wyczerpał.

Jakże się myliłam!
Miałam okazję przekonać się o tym już wkrótce, gdy narodził się nasz synek.
Najpierw się bałam. Byłam zakochana do szaleństwa w córce i nie umiałam sobie wyobrazić, że mogłabym tak samo mocno pokochać drugie dziecko. Dziecko, które nie jest i nie będzie, Iskierką.
Jakże śmieszne wydają mi się teraz moje obawy!
Wystarczyło, że poczułam łaskotanie dzieciątka pod sercem, by zalała mnie fala tkliwości.
A gdy zobaczyłam mojego małego chłopczyka po raz pierwszy, zanurzyłam się w morzu miłości. To się działo bezwiednie, samoistnie. Tego nie można wytłumaczyć, wyjaśnić, opowiedzieć. Mały nosek, pełne usta. I oczęta pełne ufności. Wraz z pierwszym dotknięciem delikatnego ciałka, wraz ze specyficznym zapachem noworodka, moje wcześniejsze lęki odpłynęły do krainy niepamięci…
Nie dało się nie kochać tego małego, bezradnego człowieczka!
A potem, gdy z każdym dniem poznawałam go bardziej, to i moje uczucie rosło, pogłębiało się, dopełniało przywiązaniem i zwykłą sympatią.

Groszek był niemowlęciem spokojnym, pogodnym i bezproblemowym.

IMG_2369
Potrafił zasnąć nawet na przewijaku w trakcie zmiany pieluszki. Był przeciwieństwem wrażliwej siostry.
Z chwilą, gdy miałam już dwoje maleńkich dzieci w domu, nie ubyło mojej miłości do pierworodnej. Nie kochałam Iskierki mniej, niż gdy była jedyna. Nie kochałam też Groszka bardziej, ponieważ był niemowlakiem mniej wymagającym od starszej siostry.
Nie kocha się przecież za coś.
Kocha się pomimo.
I kocha się po prostu.
Serce rodzica jest wykonane z wyjątkowego tworzywa, dzięki któremu wykazuje niezwykłe właściwości. Z każdym dzieckiem wzrasta jego pojemność, więc bez obaw – wystarczy w nim miejsca dla wszystkich dzieci.

IMG_2379

Prawdą jest, że nasze uczucie do każdego dziecka jest nieco inne; to zawsze miłość, ale ma odmienną barwę i smak.
To naturalna postać rzeczy wynikająca z różnic między naszymi pociechami.
Każdy nasz potomek jest indywidualnością.
My, rodzice, też się zmieniamy z kolejnym dzieckiem. Znajdujemy się w innym miejscu na drodze życia. Przybywa nam lat, wzrasta bagaż doświadczeń. Wzbogacają nas spotkania z ludźmi, przeczytane książki, przeżycia związane z wychowaniem starszych dzieci, zmagania z ich chorobami, doświadczenia zawodowe…
Świat gna naprzód, my również nie stoimy w miejscu.

I oto nadszedł czas, gdy zauważyłam, że moja córcia i synek stali się samodzielni.
Poszli do przedszkola i do szkoły, a ja wpadłam w wir pracy.
Przez pewien czas było nam tak dobrze, ale wkrótce moje serce znów zaczęła wypełniać tęsknota. Pojawiło się uczucie pustki i żalu.
Chciałam zagłuszyć tęsknotę codziennymi obowiązkami w pracy, ale ona okazała się silniejsza. Nie dała się zbyć. Wygrała.

Nazwałam ją Okruszkiem

DSCN1114
To nasza najmłodsza córeczka. Spełnienie naszych marzeń…
Kolejna indywidualność. Dziewuszka zupełnie inna od rodzeństwa.
Żywa, aktywna, lubiąca ryzyko i brawurę. I znów się zakochałam.
Gdy starsze dzieci były w szkole, siadałam z maleństwem i tuliłam je, gładziłam delikatne włoski, nosiłam na rękach delektując się słodkim ciężarem.

Dostaliśmy dla Okruszka wózek od koleżanki. Ładny; używany, ale w dobrym stanie. Miał jednak jeden znaczący mankament: pchając go, nie widziało się dziecka.
A dla mnie największą radością podczas spaceru był właśnie widok niemowlęcia!
Śpiącego, czuwającego, czasem marudzącego, płaczącego; przyglądającego się mamie, a potem drzewkom i chmurom.
Na spacerze nie potrzebowałam widoku innych ludzi, domów, sklepów.
Mój cały świat mieścił się w gondoli.
Cóż, kupiliśmy drugi wózek… Brak rozsądku zakochanych rodziców!
Z pojawieniem się na świecie Okruszka, moje serce znów wykazało się plastycznością. Ponownie się rozszerzyło stwarzając przestrzeń dla najmłodszej córeczki.

Całą trójkę kocham jednakowo intensywnie, tak samo mocno, choć każde dziecko inaczej.
Iskierkę kocham najdłużej, Groszka też już sporo, wszakże są najstarsi. Miłość do Okruszka jest najmłodsza, ale przez to wcale nie gorsza.

Chcę być dobrą mamą dla całej trójki. Mądrą i sprawiedliwą.
By każde z moich dzieci czuło się tak samo ważne, potrzebne i kochane.
By kochały nas rodziców, ale też siebie nawzajem.

Chciałabym, żeby w dorosłym życiu Iskierka, Groszek i Okruszek byli sobie bliscy jak przyjaciele, by zawsze mogli polegać na sobie nawzajem, by zwyczajnie lubili siebie i chętnie spędzali czas w swoim towarzystwie.

Dostałam szansę spełnienia się w życiu w roli mamy.
W moim domu często jest nieład. Chodzę niewyspana, bywam zmęczona. Gotuję potrawy, które jedzą moje dzieci. Nie mam wolnego czasu. Nie biegam po sklepach, nie chodzę do fryzjera, nie uczęszczam na fitness, nie spotkasz mnie w siłowni. W domu noszę dres i nie mam makijażu. To wszystko prawda!
Ale to są drobiazgi… Błahostki, bez większego znaczenia.
Bo w zamian codziennie otrzymuję znacznie więcej.
Moje serce wypełnia miłość.
Dni są pełne obowiązków, które nadają memu życiu sens.
Otaczają mnie trzy istotki, które mnie potrzebują i kochają.
Dla tej miłości, dla nich, warto oddać bardzo wiele.
Nie zrezygnowałam z siebie samej. Zachowałam własne „ja”.
Ale jestem też mamą. Potrójną mamą. I wiecie? Dobrze mi z tym…

DSCN9462

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowa codzienność i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Serce rodzica ma moc!

  1. Po przeczytaniu Twojego wpisu,dostałam od losu w prezencie piekne emocje.Dziękuję Ci za nie. Kasia.(w ogole nie jestem techniczna i nie mam pojecia czy dobrze załozyłam to konto, lecz po przeczytaniu Twojej refleksji, tak bardzo chcialam zostawić po sobie slad. Mam nadzieję, że to udalo się)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Igomama pisze:

    Kasiu, udało się i to doskonale! Dziękuję Ci serdecznie, że do nas zajrzałaś i zadałaś sobie trud pisząc komentarz. Jestem Ci wdzięczna bardzo za wczorajsze warsztaty i nie tylko:) Ty wiesz…
    Ps. Tylko pozwolisz, że swoje imię wykreśliłam:) W Internecie mimo wszystko wolę zachować pewną dozę anonimowości.

    Lubię to

  3. Super przemyślenia, pozdrawiam, Robert

    Polubione przez 1 osoba

  4. Igomama pisze:

    Robert, bardzo Ci dziękuję za te słowa. Miło, że nas odwiedziłeś i napisałeś komentarz:)
    Również pozdrawiam:)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s