Mam 25 miesięcy

DSCN6875

Upłynął już miesiąc od moich drugich urodzin, a zatem nadszedł czas na uzupełnienie pamiętnika. Co prawda brat i siostra uważają, że najwyższy moment, abym porzuciła pisanie, a zaczęła praktykować mówienie, które – notabene – wciąż sprawia mi trudność. Podobno określanie swojego wieku jako „25 miesięcy”, “30 miesięcy” czy w końcu “100 miesięcy” jest śmieszne i niedorzeczne. Przykro mi się zrobiło, ale może rzeczywiście moje rodzeństwo ma rację? Może pora na zmiany w moim pamiętniku?
Muszę to przemyśleć, ale jeszcze dziś, starym zwyczajem, chciałabym opisać Wam wydarzenia z minionego miesiąca. Wiele się tego uzbierało…

Zacznę od najważniejszej sprawy: przyjechali do nas goście. Ba, dużo gości!
Dwie babcie, dziadek, dwie ciocie i dwóch wujków. Nieźle, co? Goście pamiętali, że niedawno obchodziłam urodziny, więc obdarowali mnie prezentami.

DSCN6352

Tym sposobem moja kolekcja zabawek wzbogaciła się o piękną kuchenkę, żelazko i jeszcze jedną lalkę. Macie ochotę na kawę serwowaną przez Okruszka? A może wolicie pieczone warzywa? Już się robi! Proszę! Obrus się pogniótł? Moje nowe żelazko poradzi sobie z każdą zbyteczną zakładką. Biegnę.

Widzicie, jaka potrafię być pomocna i dobrze wychowana? Oczywiście nie zawsze. Wszystko zależy od mojego nastroju, od pogody, od kaprysu.
Z Okruszkiem nigdy nic nie wiadomo, a przez to zawsze jest ciekawie!
Jak każda kobieta, kryję w sobie mnóstwo tajemnic i niespodzianek.

Z gośćmi wesoło upływał czas! Jedna z cioć zachwyciła się moimi długimi włosami i wyczarowała z nich fryzurę przypominającą … muszlę ślimaka! Nie wierzycie?
To popatrzcie na zdjęcie i podziwiajcie, jak pięknie się prezentowałam.

DSCN6374

Fryzura okazała się bardzo wytrzymała, paradowałam w niej przez calutki tydzień.
Brawo, ciociu!

Tak naprawdę szturm gości nastąpił na nasz dom w związku z komunią mojej starszej siostry.
Pamiętacie, w poprzedniej notatce wspominałam Wam o naszym wyjeździe do Polski? Gwoli przypomnienia: pewnej niedzieli moi rodzice i rodzeństwo pojechali na uroczystość komunijną chrześniaka, a ja w tym czasie zostałam pod opieką dziadków.
Zarzekałam się, że drugi raz ten numer ze mną nie przejdzie i zrobię wszystko, by wziąć udział w komunii własnej siostry.
No i niestety, znów zostałam oszukana…

DSCN6372

Dorośli bywają cwani i nieuczciwi, a ja w swej naiwności i prostoduszności kolejny raz dałam się nabrać! A przecież od kilku dni czułam, że w domu coś się święci…
Na co dzień nie przestawia się stołu, nie wypożycza krzeseł od sąsiadów, nie wiesza się pięknych dekoracji…
Normalnie moja siostra nie ubiera długiej, białej kiecki i nie wkłada dla swojego kaprysu niewygodnych, choć eleganckich butów.
Zazwyczaj Iskierka źle znosi czesanie włosów, za szczotką i grzebieniem naprawdę nie przepada. No i nie ma zwyczaju zdobienia swej głowy wiankami i kokardami!

Tym razem było inaczej! Nie poznawałam rodzonej siostry, a to dało mi do myślenia… Doszło do tego, że drażliwa Iskierka dała sobie obwiązać włosy kawałkami gazety!
Mało tego, poszła spać z tymi, no… papilotami, czy jakoś tak.
Przy okazji cicho sza, moja mama zrobiła to samo! W rezultacie, nazajutrz, nie tylko siostry nie poznałam, ale i matki! Obie wyglądały jak rasowe pudle lub owce.

DSCN6679

Parsknęłam śmiechem na ich widok i chyba ta moja spontaniczna reakcja spowodowała, że mama była bliska łez patrząc w lustro. Zdolna ciotka, czym prędzej, przemieniła pokój w salon fryzjerski i zaczęła rozprostowywać włosy mamie, a Iskrze tylko rozczesywać.
Siostra nic, nawet nie pisnęła, tak dzielnie znosiła czesanie…

Potem wszyscy zaczęli się stroić, popędzać, szykować. Nagle poczułam się jak zbędny sprzęt domowy. A gdy krzątanina mnie zmęczyła, wtedy tatuś zaprowadził mnie do łóżeczka, zaśpiewał kołysankę i poprosił, abym smacznie spała. Obiecał, że jak się obudzę, to spotka mnie mnóstwo niespodzianek w związku z Pierwszą Komunią Świętą siostry. I co? Zła jestem na ojca, bo mnie oszukał! Mam żal do samej siebie, ponieważ mu uwierzyłam.

13499457_1229265220439431_830733500_o

Co było później? Po drzemce, nad moim łóżeczkiem, pochylała się tutejsza „ciocia”, nasza polska sąsiadka. Rodziców, Iskry, ciotek, wujków, babci nie było w domu!
Wtedy właśnie zdałam sobie sprawę, że zostałam okłamana! A tego nie znoszę!
Wydałam z siebie okrzyk wściekłości i wówczas przybiegł mój brat.
Uspokoiłam się na jego widok. Kochany, starszy brat – mój towarzysz niedoli.
On też opuścił mszę komunijną.

Potem rodzice tłumaczyli, że w kościele bym się nudziła, męczyła, płakała.
A brat ponoć został w domu, bo źle się czuł. Akurat to musiała być prawda!
Normalnie Groszek jest łasuchem, a tym razem nawet tortu nie ruszył.
To było do niego tak niepodobne, że aż mi się zrobiło żal chłopaka!

Mam miękkie serce, toteż szybko wybaczyłam rodzicom oszustwo.
Zresztą pewnie zaczęli żałować natychmiast, gdy tylko przypomnieli sobie , że ja w kościele błyszczę niczym gwiazda na niebie. A tak! Wywołuję uśmiech na twarzy ludzi, gdy biegam jak szalona, a tatuś mnie goni albo, gdy chowam się na ołtarzu i trzeba mnie szukać. Mogłabym wspaniale uatrakcyjnić mszę komunijną. Ich strata!

13467770_1229266010439352_851564703_o

Na szczęście uroczystość komunijna w domu też była miła.
Moja siostra stała w progu i częstowała wszystkich gości okrągłym chlebkiem. Urwałam sobie całkiem spory kawałek. To tak po znajomości albo z siostrzanej solidarności… Następnie wszyscy siedzieliśmy przy dużym stole i pałaszowaliśmy smaczne jedzenie. Biesiadnicy, co rusz, spoglądali na mnie z zachwytem w oczach, prawili komplementy, chwalili moją samodzielność i w ogóle wyjątkowość.

DSCN6505

Na moją starszą siostrę patrzyli tylko z rzadka, dla zasady i  z grzeczności, bo w końcu to była jej uroczystość. Przynajmniej formalnie!

Zaobserwowałam, że komunia ma wiele wspólnego z urodzinami.
Chociażby za sprawą tortu i prezentów! O ile o tort zazdrosna nie jestem (mój z Teletubisiami był o wiele ładniejszy), to jednak wręczanie prezentów komuś innemu przyjmuję z bólem serca. Tak mam i już!
Zwłaszcza, że moja siostra dostała wystrzałową hulajnogę. Oczywiście zrobiłam awanturę i krzyczałam, że chcę dostać taką samą.
Uspokoiłam się dopiero, gdy Iskra pozwoliła mi się przejechać.

DSCN6561

Teraz przez jakiś czas postaram się być miła dla siostry, może wtedy znowu pożyczy mi hulajnogę lub pozwoli pobawić się pozostałymi prezentami?
A jak ona nie pozwoli, to sama sobie pozwolę! O! Nawet mam pewien plan.
Gdy Iskierka będzie w szkole, uśpię czujność mamy, zakradnę się do pokoju siostry, pootwieram nowe farby i namaluję obraz używając do tego nowiusieńkich sztalug i płótna. Może okaże się, że mam kolejny talent, tym razem plastyczny?
Wtedy moja gwiazda zabłyśnie jeszcze jaśniej i w rezultacie uszczęśliwię wszystkich domowników, przyniosę im chlubę i rozsławię w świecie naszą rodzinę.
Ale będzie się działo…

Po komunii, gdy goście odjechali, w domu nastała pustka, a odświętna atmosfera pomalutku zaczęła znikać.

DSCN6597

Stół powędrował na dawne miejsce, nowo przybyłe krzesła wróciły do swoich właścicieli… Na pociechę została ładna pogoda, słonko mocno świeciło, toteż często wychodziliśmy z domu, a na dworze zawsze dzieje się coś ciekawego!
I tak uczestniczyłam w holenderskiej tradycji pięciokilometrowych marszów przez kolejne cztery dni czerwca. Jednak tu zgłaszam zażalenie: nie dostałam medalu jak moje rodzeństwo!
Co jeszcze? Wszem i wobec ogłaszam, że otworzyłam sezon kąpielowy.
Tak, tak, moi mili – zaliczyłam pierwszą w tym roku kąpiel w jeziorze i … w morzu.

DSCN6657

O ile chlapanie w jeziorze było zaplanowane i odbywało się za zgodą rodziców, to w drugim przypadku… no cóż! Zanurzenie w morskiej wodzie stanowiło wybryk spontaniczny i przypadkowy, wbrew woli staruszków. Ale za to jakaż to była przyjemność!
Nie na darmo mówi się, że „zakazany owoc najlepiej smakuje”…

A propos owoców – zaczął się sezon na truskawki i czereśnie. Uwielbiam jedne i drugie!
A do tego – lody! Pycha! Mogłabym je lizać codziennie. Niestety, rodzice uważają inaczej.

Niełatwo być dzieckiem… Zewsząd otaczają cię tylko nakazy i zakazy.
A mnie już głowa boli od wymyślania nowych sposobów ich łamania!
Na szczęście, na razie, trzymam się dzielnie i z dobrym skutkiem udaje mi się przekraczać granice rodzicielskiego „nie”.
Proszę, w dalszym ciągu mi w tym kibicujcie!
Nie pogardzę żadną porcją wsparcia, a wyrazy życzliwości i sympatii zawsze przyjmuję z uśmiechem. Uśmiech

DSCN6935

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Z pamiętnika Okruszka i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Mam 25 miesięcy

  1. cichosza pisze:

    piękna fryzura 🙂 pięknie piszesz i na pewno kochasz dzieci ,pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Igomama pisze:

    Dziękuję… Miło się czyta takie słowa:) Wiesz, to prawda – kocham dzieci, zawsze je kochałam, w tym kierunku wybrałam swój zawód, ale… są dni, gdy mam ochotę wyjść z domu, zamknąć za sobą drzwi i wrócić za kilka dni. Bywa naprawdę ciężko, zwłaszcza z tą najmłodszą pociechą, która właśnie przechodzi „bunt dwulatka” i wszystko jest na „nie”…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s