Humor w krótkiej spódnicy

DSCN0835

Mój ostatni wpis dotyczył całkiem niepoważnego dnia, czyli pierwszego kwietnia.
Mam nadzieję, że było trochę „do śmiechu” o śmiechu właśnie. Uśmiech
A dziś – w podobnym klimacie…
Na wesoło, czyli „humor w krótkich spodenkach (bądź: majteczkach)”.
Z małą dziewczynką (zwaną Okruszkiem) w roli głównej.

Miłe Panie i mili Panowie!
Mam zaszczyt zaserwować Wam wyjątkowo smakowite danie pod nazwą „Okruszkowe żarciki”.
Lekkostrawne: bez soli i bez pieprzu (absolutnie!), za to z nutą waniliowej słodyczy oraz niewielką ilością cytrynowego kwasku.
Oczywiście wszystko zostało wykonane wyłącznie z naturalnych składników, bez dodatku polepszaczy, z najwyższą dbałością o szczegóły.

O psie albo o spostrzegawczości

DSCN8989

Kilka miesięcy temu nasza zaprzyjaźniona sąsiadka sprawiła sobie szczeniaka.
Pięknego maltańczyka, bielutkiego jak cukrowa wata. Po przełamaniu początkowego lęku przed psem, Okruszek zapałał wielką sympatią do Billego. Jako dowód tejże miłości, wszystkie okoliczne psy dostały ksywkę „Billy”.
Początkowo próbowałam jeszcze silić się na wyjaśnienia:
– Córeczko, to nie Billy! Zobacz, ten pies jest duży, a Billy – malutki”.
Jednak moje tłumaczenia na niewiele się zdały.
Nieważne – duży czy mały, biały czy czarny – pies to Billy i koniec!
Ostatecznie dałam za wygraną.
Machnęłam ręką i tylko przytakiwałam: „acha, Billy”.
Za jakiś czas, spotkałyśmy na spacerze pana z czarnym kundelkiem na smyczy.
– Okruszku, zobacz! Billy idzie – zawołałam.
Córka popatrzyła, chwilę pomilczała, po czym odezwała się tonem pełnym wyższości:
– Mamusiu, to nie Billy! Billy jest biały. Nie wiedziałaś?

O łatce albo o troskliwości

DSCN0859

Moim dzieciakom, jak zapewne wielu innym, często zdarza się „przecieranie” spodni na kolanach (synek nawet potrafił „wywiercić” raz dziurę w bluzce, na łokciu).
Toteż ostatnio kupiłam spory zapas łatek do reperowania odzieży, w większości miały one kształt jabłka.
Kilka dni później siedziałam z najmłodszą córką przy stoliku. Rysowałyśmy.
Nagle dziewczynka zaczęła badawczo przyglądać się mojej ręce, po czym zawołała:
– Mamo, musisz sobie przypiąć jabłko!
W tym momencie dostrzegłam, że „puścił” mi szew na koszuli; w okolicy nadgarstka widniała niewielka, bo niewielka, ale przecież dziura.

O sprawach toaletowych albo o motywowaniu

Wczesny poranek. Jeszcze śpię…
Nagle mój piękny sen zostaje brutalnie przerwany przez okrzyk dobiegający z sąsiedniego łóżeczka.
– Mamusiu, chcę siusiu!
Udaję, że śpię i niczego nie słyszę. Nic z tego! Głos dziecka brzmi stanowczo i donośnie.
– Siuuuusiuuuu!
– Hmmm – mamroczę półprzytomnie. – Chyba nie ma wyjścia… Trzeba wstawać…
– Jest wyjście! – rezolutnie odpowiada dziewczynka. – O, tam!
I ręką wskazuje na drzwi.

DSCN0865

O przekąsce na spacerze albo o zaradności

Wybieram się z córką do sklepu. Biorę wózek dziecięcy, bo dzięki niemu potem nie będę musiała dźwigać zakupów w ręku. Tymczasem młoda ma inne zdanie.
– Nie będę siedzieć w wózku. Chcę iść sama – zaznacza.
– W porządku. Na razie możesz iść pieszo, a jak zabolą cię nóżki to wsiądziesz do wózka i zjesz przekąskę.
Usłyszawszy to, mała  natychmiast wskakuje do wózka.
– Bolą mnie nóżki. Poproszę o przekąskę! – mówi.

Ponownie o jedzeniu albo o stanowczości

Okruszek siedzi przy stole i je obiad. Nie za bardzo mu smakuje, bo błądzi wzrokiem po ścianie i ledwie macza łyżkę w talerzu. Nagle dostrzega miskę z owocami.
– Chcę banana – oznajmia.
– Teraz? Najpierw zjedz obiad, to potem dostaniesz banana.
– Chcę banana! – już nie oznajmia, tylko krzyczy.
Nie mam ochoty na awantury, więc tłumaczę spokojnym głosem:
– Najpierw zjedz obiad, a jak będziesz miała jeszcze miejsce, to wtedy dostaniesz banana. Nie ma sprawy.
– Mam miejsce. – W tym momencie moja panienka stanowczo przesuwa na bok talerz z jedzeniem i z triumfem pokazuje pusty blat stołu przed sobą. – O, tutaj! Duuużo miejsca.

Jeszcze raz o bananie albo o asertywności

DSCN0896

Codziennie rano przygotowuję śniadanie do szkoły dla trójki moich dzieci.
Dla najmłodszej córki wybieram banana.
Na skórce zapisuję imię młodej oraz rysuję uśmiechniętą buzię.
Gdy rysunek jest gotowy, Okruszek nagle oznajmia:
– Nie chcę banana. Dziś chcę jabłko.
– Jabłko? Ale zobacz, banan jest już przygotowany… I co teraz? – pytam ze smutkiem.
– Będzie płakał? – dziewczynka patrzy na mnie ze współczuciem w oczach.
– Tak, będzie płakał – potwierdzam smutno i dorysowuję łzy na bananowej buźce.
Okruszek spogląda na mnie i na banana ze stoickim spokojem, żeby nie powiedzieć: z politowaniem…
– To go pociesz! A mi daj jabłko – odzywa się w końcu.

O skarbie albo o kokieterii

– Jesteś moim skarbem – mówię do córki – dużym, wielkim, ogromnym skarbem!
– Ale przecież jestem taka malutka… – Okruszek celowo wypowiada te słowa cienkim, dziecinnym głosikiem, a dla wzmocnienia efektu niemal styka z sobą dwa paluszki, co ma symbolizować, jaka to ona jest “tyci, tyci”…

Tak…
Codzienność z małym człowiekiem ma to do siebie, że bywa zabawna, ale przy tym często frustrująca.
Jednak, jeśli dawka stresu jest serwowana z porcją humoru to znaczy, że jeszcze nie jest tak źle… I całe szczęście!

DSCN1061

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowa codzienność i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Humor w krótkiej spódnicy

  1. Martynka pisze:

    Dzieciaki są tak kreatywne! Bardzo przyjemnie się czytało „Okruszkowe żarciki”. Najbardziej rozbawił mnie ten z przypięciem jabłka. 😀
    Pozdrawiam cieplutko, M.

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Dziękuję C,i Martynko za miłe słowa.
      Moim faworytem jest pocieszanie banana:)
      Prawda, że dzieciaki są kreatywne…
      Szkoda, że niekiedy w dorosłym życiu kreatywność i humor gdzieś nam umykają…
      Miłego weekendu dla Ciebie:)

      Lubię to

  2. cichosza pisze:

    mądrość dzieci często nas zaskakuje 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Karolina pisze:

    Ależ ten Twój skarb uroczy 🙂 jednak z dzieci czasem jest pociecha!

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      A dziękuję, dziękuję… Niestety moja córcia jest świadoma mej słabości do niej i fakt ten wykorzystuje bez skrupułów 😉
      To prawda – z dzieci jest wielka pociecha, nawet jeśli w parze z uśmiechem serwują nam nieco „zszargane nerwy”. 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s