Chwila przed Wielką Nocą…

DSCN1085

Święta Wielkanocne są już w gotowości…
Przeczekują refleksyjny czas Triduum, by po raz kolejny wziąć nas w objęcia i otrzeć łzy ze wzruszonych twarzy, zapewnić, iż Jezusa już nie boli, pocieszyć, że to wszystko dla nas…
A w końcu – całkiem przyziemnie – znowu zadziwić barwami pisanek, zaskoczyć wzorem mazurka, zachwycić smakiem sernika.

Już wkrótce będziemy dzielić się jajkiem patrząc sobie w oczy przy rodzinnym stole.
Mam nadzieję, że w spojrzeniach moich bliskich odnajdę miłość, akceptację i… zwyczajną sympatię… Obym i ja umiała im to sprezentować.
Jak co roku, sałatka jarzynowa będzie swojsko pachnieć, a aromat żurku rozniesie się po całym domu. I będziemy zastanawiać się, czego by tu jeszcze skosztować?
Sałatki czy żurku? A może by tak skusić się na kolejny kawałek ciasta?

Dla naszej rodziny będzie to już czwarta Wielkanoc na emigracji.
Prawdopodobnie samotność i tęsknota będą robiły wszystko, aby zakłócić nam radość świętowania, a z kolei – my – spróbujemy zagłuszyć nostalgię luzem i zbytnią wesołkowatością. Będziemy sobie wmawiać, że nasze święta nie są idealne, ale za to – bezstresowe, swobodne, takie nasze…

DSCN1095

Teraz czekam na radość ze Zmartwychwstania i wierzę, wierzę gorąco, że jej doświadczę. Bardzo tego pragnę…
Ale czekanie na Przyjście Pana jest strasznie trudne!
Męczeńska śmierć Jezusa na krzyżu wzbudza mój podziw i miłość, ale zarazem na dnie serca rozbrzmiewa pytanie: „Panie, czy nie było innego sposobu, by zbawić ludzkość? Musiał to być krzyż? Zroszony łzami, oblany potem, cały krwią zbroczony…
Nie można było tego dokonać jakoś inaczej? Lżej? Łatwiej?
A najlepiej bezboleśnie?”

Golgota mnie boli i zawstydza.
Bo to przecież przeze mnie, przez nas…

Najgorsze, że ta Golgota jakoś wciąż nie może się skończyć.
Co rusz widzę ją w nowej formie i kolejnej odsłonie.

Las krzyży…
Niektóre tak straszne, że sam ich widok rozrywa emocje na strzępy…

Syryjski chłopiec… Ma pięć lat, powinien beztrosko bawić się autami.
Tymczasem on siedzi na krześle i patrzy wzrokiem pełnym przerażenia, ale bez jednej kropli łzy. Właśnie został ocalony z bombardowania…
Przypadkowi ludzie, którzy znaleźli się zbyt blisko terrorysty na moście w Londynie czy na ulicy w Sztokholmie.
Chrześcijanie z palmami w egipskim kościele.
I dzieci, które zawiniły tylko tym, że: płakały, przeszkadzały, akurat znalazły się „pod ręką” kata, małe i bezbronne – idealne na ofiarę.
Nie umiem przestać myśleć o tych wszystkich Barankach….

Drodzy Czytelnicy, nie chcę Was zasmucać…
Jednak uważam, że przy okazji Świąt nie można zapominać o ludziach cierpiących, dotkniętych tragedią.
Można pomodlić się za nich.
Docenić własne szczęście. Nawet te nasze nieidealne święta.
Dom, który nie lśni na błysk.
Od kilku lat to samo „dyżurne” świąteczne ubranie, bo znowu zabrakło czasu albo pieniędzy, by kupić nowe.
Potrawy świąteczne, które co roku za szybko znikają ze stołu…
To wszystko drobiazgi!

„Pomalujmy wielkanocne pisanki kolorami tęczy
Tchnijmy radość w barwy wiosny
w żółty, zielony, niebieski…
Rozdajmy uśmiechy, w empatię twarze obleczmy
Niech te Święta będą piękne
a my wszyscy – lepsi…”

I niech coś z tej dobroci, miłości, empatii zostanie nam na „po świętach”…

Wszystkim Czytelnikom życzę spokojnych, radosnych Świąt Wielkanocnych!

Ps. W tym roku nie będę ponownie opisywać, jak wygląda świętowanie Wielkanocy w Holandii. Ciekawych odsyłam do mojego ubiegłorocznego wpisu „Holenderska Wielkanoc”.

Od teraz mój laptop również udaje się na świąteczny odpoczynek.
Żadnego czytania blogów, sprawdzania poczty, przeglądania Facebooka!
Za to w drugie święto przygotuję ucztę dla Waszych oczu w postaci zdjęć słynnych holenderskich kwitnących pól. Uśmiech

DSCN1122

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowe zwyczaje i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Chwila przed Wielką Nocą…

  1. Zbyszek pisze:

    Wesołych Świąt Wielkanocnych, smacznego jajka,
    szalonego i wyjątkowo mokrego śmigusa-dyngusa
    oraz samych słonecznych i cudownych dni 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. cichosza pisze:

    pogodnych i radosnych świąt pełnych szczęscia i miłości 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Spokoju, ciepła rodzinnego, słonecznych dni..:-)

    Polubione przez 1 osoba

  4. Igomama pisze:

    Zbyszku, Cichosza, Marzenko – dziękuję Wam pięknie za życzenia.
    Mam nadzieję, że Święta upłynęły wam w zdrowiu, spokojnie i radośnie.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie:)

    Lubię to

  5. Ola pisze:

    No tak, ja już nie będę składać życzeń świątecznych, bo Święta najzwyczajniej w świecie minęły. Może w przyszłym roku uda mi się nie spóźnić. W gorączce pieczenia, gotowania, pichcenia, a także przekształcania naszego gimnazjum w podstawówkę, przedszkole, żłobek i liceum (i Bóg sam jeden wie, co jeszcze), oraz Egzaminów Gimnazjalnych, najzwyczajniej w świecie nie było czasu na blogowanie. Dlatego teraz czytam zaległe wpisy, jak zawsze, z wielką przyjemnością.

    Podobne myśli nachodzą i mnie. Dlaczego tyle cierpienia i czy rzeczywiście cierpienie jest potrzebne, niezbędne? Do czego? Tak samo jak Ty, zastanawiam się, czy nie dało się jakoś inaczej? Bez Krzyża? I staram się doceniać swoje szczęście. Przecież w moim życiu jest idealnie. Tylko praca mi się sypie. Ale czym jest praca w obliczu wielu innych tragedii? Aż wstyd się nad sobą użalać.

    Pozdrawiam serdecznie całą Twoją Rodzinkę!

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Olu, dziękuję za Twój szczery, tak osobisty komentarz.
      Ja wiem, że u Ciebie wiele się dzieje, myślałam w świąteczny czas również o Tobie.
      A blogowanie nie zając;)

      A tak na poważnie, Olu, to ja mam podobne refleksje o swoim życiu jak Ty.
      Gdy czytam i widzę, ile bólu i cierpienia doświadczają inni, czuję wręcz wyrzuty sumienia, że u mnie wszystko układa się tak spokojnie, niemal właśnie „idealnie”…
      Krzywda dzieci porusza najbardziej… Wręcz wstrząsa.
      Ciężko zająć się potem swoimi codziennymi sprawami…

      Moje własne dzieci – zjadają dobre rzeczy, chodzą na ciekawe zajęcia, w weekendy mają różne atrakcje, a tymczasem inne… te, którym przyszło mieszkać na terenach objętych wojną… To jest jakiś koszmar! Nie ogarniam tego, Ola tak samo jak Ty…
      Nie umiem się pogodzić z takim okrucieństwem serwowanym ludziom przez „ludzi”.

      Pozdrawiam Cię Olu i jak zawsze ciepło o Tobie myślę i z równie wielką przyjemnością czytam Twojego bloga:)

      Lubię to

  6. hrabina pisze:

    Nie wpadłam tu przed świętami, ale mam nadzieję, że dla Waszej Rodziny były piękne i radosne!!! Wszystkiego dobrego na kolejne dni

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Dziękuję Hrabinko. 🙂
      I tym bardziej cieszę się, że teraz do mnie zajrzałaś, bo wiem, jak bardzo jesteś zajęta.
      A nasze święta, niestety, średnio udane za sprawą przeciągających się brzuszkowych dolegliwości naszej najmłodszej córci. Odkąd zaczęła chodzić do „peuterspeelzaal” (takiego jakby przedszkola na 2,5 godz. dziennie), co chwilę coś „podłapuje” niestety.
      Ale z dziećmi tak bywa, sama wiesz.
      Mam nadzieję, że Wasze święta były radosne i w pełnym zdrowiu:)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s