Efteling – królestwo baśni i przygody

DSCN2625

Za nami niezwykłe trzy dni. Iskierki magii wciąż wirują wokół mnie.
Nadal przyjemnie kręci mi się w głowie i doprawdy nie wiem, od czego bardziej – od jazdy na karuzeli, od rajdu roller coasterem czy po prostu od nadmiaru wrażeń i emocji?
Nic dziwnego, właśnie wróciłam z krainy baśni, w której nie tylko dzieci mają monopol na zabawę i przygody. Tam dorosłość odnajduje dzieciństwo i biegną razem beztrosko trzymając się za ręce. Tam, czyli gdzie…?
Oczywiście w Efteling – największym holenderskim parku rozrywki!

Znajduje się on w Północnej Brabancji, w pobliżu miasta Tilburg i jest jednym z najstarszych lunaparków na świecie.
Trzydziestego pierwszego maja obchodził 65 – lecie istnienia, zatem powstał trzy lata przed słynnym kalifornijskim Disneylandem.
Pierwszym projektantem tego miejsca jest Anton Pieck – utalentowany holenderski ilustrator książek dla dzieci, twórca najstarszej części obiektu, czyli „Bajkowego Lasu” (Sprookjesbos). Pozwólcie jednak, że o tym niezwykłym lesie opowiem Wam następnym razem, w oddzielnym wpisie, by nie było za wiele dobrego na raz.

DSCN2303

Powierzchnia Parku Efteling jest ogromna (72 ha), zatem w ciągu jednego dnia nie sposób skorzystać choćby z większości atrakcji.
Warto oderwać się od codzienności na nieco dłużej i przenocować na miejscu, oferta noclegów jest bogata i różnorodna (również pod względem cenowym) – począwszy od czterogwiazdkowego hotelu z apartamentami w bajkowym stylu, a skończywszy na eftelingowych wioskach z drewnianymi domkami na drzewie czy na piasku. Prawda, że brzmi kusząco?

LoonsheLand

To najlepszy prezent na Dzień Dziecka zarówno dla dzieci małych, większych jak i tych całkiem… dorosłych!
Podarunek dla wielbicieli spokojnej rozrywki, ale też dla miłośników „lekkiego dreszczyku” czy wręcz dla skrajnych „adrenalinożerców”. Dla każdego.
No dobrze…
Zegar właśnie wskazuje godzinę dziesiątą (a już są tłumy i kolejki) – czas rozpocząć zwiedzanie! Witaj legendarna kraino!
Nieustannie przecieramy oczy ze zdumienia i zachwytu.
W Efteling nie ma bowiem przypadkowości i bylejakości.
Każdy budynek i detal został starannie dopracowany.
Nawet kosze na śmieci są unikatowe – tworzą je figury z wiecznie głodnymi osobnikami o nazwie Holle Bolle Gijs.

DSCN2706

Ku uciesze odwiedzających wołają „Papier hier!”, nie omieszkają też podziękować za najmniejszy karteluszek, który trafia do ich szeroko otwartej buzi.

Aby uświadomić sobie ogrom terytorium lunaparku warto „wsiąść do pociągu…” – nie, wcale nie – „byle jakiego”, tylko parowego i odbyć 25 minutową przejażdżkę, w czasie której można obejrzeć z zewnątrz wiele atrakcji.

DSCN2465

My zdecydowaliśmy się „rzucić okiem” na Efteling „z lotu ptaka”, za sprawą tak zwanej „Pagody”.
Jest to ruchoma wieża widokowa zbudowana w stylu architektury Dalekiego Wschodu, która unosi się na wysokość 45 m.
Można poczuć się „jak w niebie” i delektować piękną, rozległą panoramą.

Pagoda

Na terenie parku znajduje się około 36 atrakcji (wciąż powstają nowe), które podzielono na cztery tematyczne obszary: baśniowy, podróżniczy, górski i alternatywny.

Oczywiście nie brakuje tu kilku typów karuzeli i roller coasterów.
Tylko dla śmiałków jest legendarny “Baron 1898” oraz “Python”.
Powiem Wam szczerze, że już samo patrzenie na te ekstremalne kolejki górskie – zwyczajnie „boli”. Najpierw wagonik z osiemnastoma osobnikami powoli wjeżdża na szczyt – zatrzymuje się na wysokości około jedenastopiętrowego budynku (30 m) i przez chwilę po prostu wisi nieruchomo, potem rozlega się dźwięk dzwonków i kolejka raptownie rusza  pędząc w dół z prędkością 90 km/h.

Baron

Przypomina to skok na bungee! Potem jest jeszcze ciąg dalszy w postaci inwersji i obrotów. Patrzyliśmy, patrzyliśmy, ale ostatecznie… nie odważyliśmy się na takie wyzwanie.

Zaliczyliśmy natomiast przejażdżkę roller casterem o nazwie “Vogel Rok” (Ptak Rok) nawiązującym do baśni o Aladynie. Wielkie ptaszysko, widoczne już z daleka, zwyczajnie nas zaintrygowało.

DSCN2327

Nieświadomi, “na luzie” weszliśmy do środka, z radością przyjmując brak kolejki. Usiedliśmy w wagoniku, każdemu z nas skontrolowano zapięcie na nogach i w tym momencie w  moim mózgu zapaliła się lampka ostrzegawcza.
Ale już było za późno na zmianę decyzji, bo wagonik ruszył z impetem i pędził, pędził… cały czas w dół niczym podziemna winda!
Otaczała nas całkowita ciemność, co jakiś czas rozświetlana złowrogim błyskiem oczu ptaka Rok. Miałam wrażenie, że właśnie pochłania mnie piekło i „żywy stąd nie wyjdzie nikt”. Zawrotna prędkość utrudniała oddychanie, wręcz wyciskała łzy z oczu.
Aż trudno uwierzyć, że cała „przygoda” trwała zaledwie nieco powyżej 1,5 sekundy!
Ot, taki mały uzależniający koszmar, bo gdy w końcu z ulgą opuszczasz piekielne czeluści i ze zdumieniem stwierdzasz brak ubytku na zdrowiu, to… wracasz w to miejsce gotów na kolejny mroczny, szatański zjazd!

VligchteDutch

Część familii zdecydowała się na przygodę z „Latającym Holendrem”, czyli kolejką kończącą swój bieg… w wodzie.
Starsze dzieciaki, w asyście taty, ukończyły rejs „nieco zmoczone, ale bardziej zadowolone”. I jako że wciąż im było tej wody mało, udaliśmy się na „Piranię” (tu znów musieliśmy się rozdzielić ze względu na najmłodszego uczestnika wyprawy).
Na szczęście już rejs gondolą „Gondoletta” udało nam się odbyć w pełnym składzie.

Gondoletta

Był to spokojny relaks na wodzie w towarzystwie kaczek i ryb.

Ach, tak wiele jeszcze mogłabym opowiadać…
Odwiedziliśmy również „Straszny dom” pełen duchów i upiorów oraz „Villę Volta” – pierwszy w Europie budynek typu „do góry nogami” i „na wspak”.
Jeździliśmy samochodzikami, bobslejami oraz ciuchcią wprawianą w ruch za pomocą pedałowania…
Trafiliśmy też do niezwykłej wioski ludzików Loof, których mogliśmy podejrzeć w szkole, w pracy i podczas wykonywania rozmaitych czynności.

DSCN2354

Szczególnie zapadł mi w pamięć widok gwarnego żłobka pełnego rozrabiających niemowląt; każde z nich poruszało się, robiło zabawne miny, czyniło psoty, wydawało najdziwniejsze dźwięki… Cudo!

Jednak największe wrażenie w Efteling wywarła na mnie atrakcja o nazwie „Lot marzeń” (Droomvlucht). Po zajęciu miejsca w trzyosobowym wagoniku, odbyliśmy cudowną podróż po magicznej krainie wróżek, elfów i trolli.
Najpierw jedzie się w górę, by po osiągnięciu wysokości 13 m, zacząć powolutku opadać w dół przy okazji stając się częścią baśniowego królestwa.
Jest to coś obłędnie pięknego i magicznego!
Długowłose wróżki bujają się na huśtawkach zaplecionych z kwiatów, na wielkim słoneczniku siedzi elfi król w okazałej koronie. Małe ludki krzątają się, wykonują przeróżne czynności zupełnie nieświadome wizyty gości z zewnątrz.
Mnóstwo fantazyjnych roślin, pięknych motyli, ptaków i owadów. Cudne zamki.
Magia nas porywa i uwodzi z taką siłą, że po prostu brakuje słów zachwytu.

Na podobnej zasadzie działa „Fata Morgana” i „Carnaval Festival”.
Pierwsza z wymienionych propozycji przypadnie do gustu wielbicielom „Baśni z tysiąca i jednej nocy”, z kolei ta druga – jest skierowana do najmłodszych turystów (w sam raz dla naszego Okruszka).
„Fata Morgana” to orientalna podróż po Zakazanym Mieście.

FataMorgana

Zobaczysz arabski targ pełen różnorodności, spotkasz żebraków i bogatych szejków, będziesz podziwiał taniec brzucha w wykonaniu tajemniczej piękności, znajdziesz się na uczcie w pałacu sułtana, zajrzysz w oczy tygrysa, ledwo umkniesz przed paszczą krokodyla, a w czasie całej podróży będzie cię zniewalał intrygujący zapach kadzideł i piżma…

Natomiast w „Carnaval Festiwal” odbędziesz radosną przejażdżkę po świecie w towarzystwie pajacyka Jokie, popularnego wśród holenderskich dzieci.

1024x576-carnaval-festival-2

Na Alasce można spotkać stadko pingwinów i polarnych niedźwiedzi, w Chinach oczywiście – wielki mur i czerwonego smoka, a w Japonii, na tle kwitnących drzew wiśni, będą czekać przystrojone w kimona Japonki.
Radośnie powitają wszystkich przybyszy kraje europejskie: oczywiście Holandia z tulipanami, wiatrakami, chodakami; Włochy z krzywą wieżą, Niemcy z jakimś okazałym zamkiem… Niestety brakuje Polski. Szkoda…

Doskonałym zwieńczeniem dnia spędzonego w Efteling była dla nas „Aquanura”, czyli wieczorny pokaz tańczących fontann inspirowany baśnią braci Grimm pt.: „Żabi król”.

DSCN2380

Jest to zapierające dech w piersiach widowisko, w którym muzyka kieruje ruchem wody, światła, a nawet ognia.
Ponoć największy tego typu spektakl wodny w Europie…

Efteling – mnóstwo wrażeń, doznań, przeżyć, bodźców, emocji…
I na koniec błąka się w mej głowie jedna mała refleksja: czy po obejrzeniu tylu niezwykłości skupionych w jednym miejscu – cokolwiek innego w najbliższym czasie będzie w stanie nas zaskoczyć, zachwycić, oszołomić…?
Mimo pewnych wątpliwości – mam nadzieję, że tak…

DSCN2273

Garść praktycznych informacji i wskazówek:

Efteling jest otwarty przez cały rok (365 dni).
Koszt biletu wstępu dla dziecka powyżej 4 r.ż. i dorosłego wynosi 37,50 euro (w lipcu i sierpniu – 39,50 euro). W tej cenie zawiera się całodniowy wstęp do wszystkich atrakcji na terenie parku.
Dzieci przed ukończeniem 4 lat bawią się gratis.
Seniorzy 60+ i osoby niepełnosprawne mają zniżkę o wartości 2 euro.
Również 2 euro mniej od każdego biletu zapłacimy zamawiając je online.
Co roku, na wiosnę, holenderska sieć sklepów Albert Heijn, prowadzi akcję promocyjną w wyniku której za każdorazowe zakupy o określonej kwocie można otrzymać punkty i bony uprawniające do dziesięcioprocentowej zniżki na kupno biletów do tegoż lunaparku.
Park rozrywki (wraz z ofertą kwater) jest całkowicie dostosowany dla osób niepełnosprawnych, na miejscu można również wypożyczyć darmowy wózek.

Do Efteling najlepiej wybrać się poza sezonem i weekendem.
W przeciwnym razie musimy liczyć się z tłumem i nawet ponadgodzinnym czekaniem w kolejkach do poszczególnych atrakcji.

DSCN2365

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowe zwiedzanie i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Efteling – królestwo baśni i przygody

  1. Anna pisze:

    To musiała być niesamowita przygoda… ja sama nie lubię żadnych karuzel hiśtawek ani kolejek, ale czego sie nie robi dla dzieci:)

    Polubienie

  2. jotka pisze:

    Ja też chcę tak!!! Grające fontanny są super, widziałam spektakl w Pradze, coś pięknego:-)
    Super wyprawa, zazdroszczę:-)

    Polubione przez 1 osoba

  3. Atrakcji moc i to jakie ? Cały dzień to rzeczywiście mało ! Cudeńko na dużym obszarze. Widzialam w Pradze „Tańczące Fontanny”. Też piękne! Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  4. oto ja. xyz pisze:

    ALe super 😉 poczułam się jak mała dziewczynka. A swoją drogą to dawno nie byłam w takim przybytku. Pozdrawiam 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s